„Kimże będzie to dziecię?”

Nie napisałam żadnego mistycznego dzieła jak św. Jan od Krzyża.
Nie namalowałam żadnego obrazu, jak miał to w zwyczaju robić Jan Matejko.
Nie strzeliłam, w przeciwieństwie do Leo Messiego, ani jednej bramki.

A jednak coś mnie z nimi łączy…

To data urodzin.

To niektórzy z licznych, którzy na świat przyszli w 24. dniu miesiąca czerwca.

Ale 24. czerwca to też dzień, w którym świętuje się uroczystość Narodzenia Jana Chrzciciela. Czyta się tego dnia w liturgii bardzo cenne teksty. W moim odczuciu niezmiernie uniwersalne.

Jan był wyczekanym synem Zachariasza i Elżbiety. Oczekiwanym tak długo, że gdy Anioł pewnego dnia zapowiedział jego ojcu przyszłe narodziny syna, ten – mając na uwadze swój podeszły już wiek, zwątpił w tę możliwość, w wyniku czego stracił głos, który odzyskał dopiero w dniu narodzin syna, który to dzień ewangelista Łukasz opisuje w taki sposób:

„Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma mięć na imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.
On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się. zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” (…).
Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem” (Łk 1).

Po przeczytaniu tego tekstu rodzi się refleksja, że dniu narodzin (nie tylko Jana, ale każdego człowieka) towarzyszy pytanie (czasem wyrażone głośno, a czasem w ciszy serca) – kimże będzie to dziecię? Jak będzie wzrastało? Kim zostanie w przyszłości? Jakich wyborów dokona?

Te wybory mogą nieść zaskoczenie, być niespodziewane, niezgodne z przyjętą w rodzinie tradycją, wybijające z rutyny, wygody, z określoności. Tak było w przypadku Jana i jego rodziców: „Ósmego dnia krewni i sąsiedzi przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”.

Bo dziecko to zaskoczenie. Uczy rodziców już od początku, że trzeba ułożone wcześniej dla niego idealne (zdaniem rodziców oczywiście) scenariusze odłożyć na bok, a pozwolić „dziać się” życiu, JEGO WŁASNEMU życiu, że trzeba pozwolić mu stawać się SOBĄ. To też uczenie się prawdy słów, które lubię cytować, że: rodzicielstwo jest wychowaniem i docenianiem dziecka, które się ma, a nie które chciałoby się mieć. Jest zrozumieniem, że jest ono dokładnie tym, kim miało być. I jeśli jesteśmy szczęściarzami, może się okazać nauczycielem, który zmieni nas w ludzi, którymi mieliśmy zostać (J. Ryan).

Sąsiedzi i krewni Elżbiety i Zachariasza chcieli nadać dziecku imię zgodne z tradycją – imię ojca. Ale jego rodzice wiedzieli, że on ma już imię, nadane mu przed wiekami w Bożym zamyśle – „Jan”. Byli gotowi narazić się na niezrozumienie, by tę decyzję w sobie i dla siebie oraz dla swojego dziecka obronić, bo przeczuwali, że będzie miało ono do wykonania wyjątkową misję i że jego imię w symboliczny sposób ją zapowiada. Nie ugięli się przed presją otoczenia, byli pewni i odważni. Już wtedy starali się bronić jego tożsamości.

 

 

W takim klimacie pewności  Jan wzrastał także później, gdy uczył się istoty swojego imienia, gdy dojrzewał do powierzonej mu misji, a ostatecznie, gdy spełnił swoje posłanie, zostając wierny swoim przekonaniom i wartościom. Pozostaje dla mnie symbolem wierności, zdecydowania, pewności swojej tożsamości, odwagi w przeżywaniu siebie, zmagania ze sobą. A także wytrwałości w poszukiwaniu prawdy o sobie, odpowiedzi na pytanie o to, kim jest, kim miał się stać.

Paradoksalnie podobne pytanie postawił Jezus w Ewangelii z niedzieli, próbując dowiedzieć się od uczniów za kogo uważają Go ludzie. Oczywiście – Jezus nie pytał dlatego, że nie wiedział. Miał świadomość KIM jest, ale m.in. zachęcał w ten sposób uczniów, aby oni sami sobie odpowiedzieli na pytanie o swój stosunek do Jezusa, aby wiedzieli za kim idą, aby konfrontowali swoje ograniczone pojęci o Jezusie z prawdą o Nim. Sam, jak dopowiedział potem św. Jan Ewangelista, „nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje”. Wiedział co kryje się w Janie, wie także, co kryje się w każdym z nas. W Jego bliskości można tę prawdę o sobie odkrywać, stając się tym, kim mamy się stać. Stając się bardziej SOBĄ…

***

Dzień urodzin.

Każdego dnia roku dzielą konkretną datę miliony osób, które tego właśnie wtedy mają swoje urodziny. Czasem nie wiedzą nawet o swoim istnieniu. Jedni z nich strzelają bramki, inni pieką chleb, inni prowadzą firmy, etc etc… Miliony ludzi, miliony możliwości, potencjału, szans, wyborów, spełnienia się w swoim życiu.

Nad każdym z nich, choćby w głębi serca, choćby bardzo cicho i nieśmiało, zadano kiedy pytanie o to, „kim będzie to dziecko?”. Kiedy piszę te słowa pewnie co najmniej kilkaset mam na całym świecie trzyma w objęciach nowo narodzone dzieci i, patrząc na nie, pytają o to samo…

Obyśmy i my, dorośli, i te maleńkie dzieci, spełniali się w życiu, urzeczywistniali najpiękniejsze jego wersje, marzenia o nim, jego możliwości. Oby ich i nasi rodzice mieli odwagę obronić te dzieci w sobie, uwierzyć w nie, ryzykować dla nich, kochać bez miary, naprzeciw ludzkim opiniom, sądom.

Obyśmy mogli przeżywać w rzeczywistości swojego życia piękną prawdę, jaką wyśpiewujemy w psalmie z dzisiejszej uroczystości,

Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył,
godne podziwu są Twoje dzieła.

I duszę moją znasz do głębi.
Nie tajna Ci istota,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
utkany we wnętrzu ziemi… (Ps. 139)

***

Pozdrawiam, J.

 

Obrazy pochodzą ze stron: (Obraz główny) gloria.tv/photo/juuospWnPGCm1GYyhawzurBxY; (Jan obok Jezusa, Hagia Sophia, motyw deesis – dissolve.com/stock-photo/Turkey-Istanbul-Haghia-Sophia-Mosque-Mosaic-Christ-royalty-free-image/101-D1028-51-310

Comments

  1. Emilia

    Rzeczywiście – obronić dziecko – także jego istnienie, to ważna sprawa. No i wspierać je przez całe życie.

Pozostaw odpowiedź Emilia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.