Varia

To «dziś» jest naszym życiem

Na jednym z portali udostępniono mi dziś wspomnienie słów papieża Franciszka sprzed kilku lat, w których nawiązywał on do fragmentu z Listu do Hebrajczyków (7, 13): „zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się «dziś», aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości”. Papież komentował go w taki sposób:
To „dziś” jest „naszym życiem”, „pełnym dni”, ale „po nim nie ma już powtórki, nie ma jutra” (…) Franciszek podkreślił, że w życiu mamy tylko jedno „dziś”, tymczasem grozi pokusa, by mówić „Tak, dobrze, zrobię to jutro”(…). „Nie mówię tego po to, aby was przestraszyć – powiedział papież – ale aby po prostu powiedzieć, że nasze życie jest jednym «dziś»: dziś albo nigdy. To mam na myśli. (…) I moje serce – jakie jest? Czy jest otwarte?  
Przefiltrowałam sobie na nowo te słowa w głowie nie tylko w kluczu teologicznym, ale także kobiecym, macierzyńskim. Przefiltrowałam, pytając na ile żyję tym, co „dziś”? Także w relacji z najbliższymi. Pytałam, ponieważ dużo łatwiej przychodzi rozpamiętywać o tym, co było lub myśleć o tym, co będzie (czasem z nadzieją, ale czasem z lękiem), a często tak trudno skupić się na chwili obecnej i zaangażować w nią w pełni. O tym paradoksie można się było przekonać, słuchając Ewangelii w ostatnią niedzielę:
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście»
Nazarejczycy, zamiast otworzyć serce na przychodzącego w tamtym „dziś” Jezusa, skupili się na Jego przeszłości. Mówili:
«Czy nie jest to syn Józefa?»
Ile czasem jest także we mnie tej postawy z otoczenia Jezusa… cofania się lub wyglądania zbyt daleko w przód. Gdy myślę o tym przypominają mi się jednocześnie słowa św. s. Faustyny (Dz. 62):
O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy, pieczętuje pieczęcią na wieki.
Każdy z nas ma świadomość, jak łatwo odesłać ludzi i wydarzenia na „potem”, na „jutro”, na „za chwilę”… Oczywiście – nie chodzi o skrajność – by być na każde zawołanie zawołanie drugiego człowieka bądź wyzwanie chwili. Chodzi raczej o wewnętrzną postawę – o nastawienie. O świadomość tego, jak cenna jest dla nas każda chwila, tu i teraz, dziś. Może warto zapytać siebie – właśnie dzisiaj – o to, czy „dziś” jako takie, ale także „dziś” z rodziną, z dziećmi, współpracownikami, znajomymi, jest tym, co uważamy za ważne, atrakcyjne, warte tego, by przeżywać z je intensywnie, esencjonalnie, by „dziś” było nasycone, skondensowane, nierozcieńczone, kaloryczne.
A żeby takie było wcale nie potrzebuje być niesamowite, przepełnione niezwykłymi wydarzeniami. To od postawy serca zależy, czy nawet najzwyczajniejsze „dziś”, nawet bez fajerwerków i „efektów specjalnych”, będzie umiało przemienić i cieszyć się nim ze świadomością daru, niezwyczajności.
Serce, które charakteryzuje σκληροκαρδία – sklerokardia – tzw. zatwardziałość, twardość, nieczułość, przyzwyczajenie, raczej będzie miało problem z tym, by taki proces przetworzyć.  Raczej będzie się ono skupiało na czekaniu na „potem”, na „jutro”, na coś „ciekawszego”? Serce, które jest oczyszczone, czy może takie, które się oczyszcza (bo to przecież proces), ma szansę, by przeżywać „teraz”, by przeżywać każdy dzień ze świadomością, że każdy z nich jest tym wyjątkowym, niepowtarzalnym. Więcej: że żaden z nich nie jest „na przeczekanie”, aż nastąpi ten według nas „właściwy”.

Każdy jest łaską, każdy jest tym, który daje nam Pan:

Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się nim i weselmy (Ps 118)
Niech Pan da nam światłe oczy serca, abyśmy wiedzieli i widzieli piękno każdego dnia (por. Ef 1, 18).
__
obraz główny: www.etsy.com/pl/listing/648139770

6 thoughts on “To «dziś» jest naszym życiem”

  1. Przepraszam za spóźniony komentarz. Przepraszam za jego egoistyczną treść.
    To jest post, który mnie inspiruje. Takich blogów mi brakuje…
    Pozdrawiam!

  2. I jeszcze kolejne P.S. – refleksja nad lekturą:
    BARDZO PANI DZIĘKUJĘ!
    – Za tak POZYTYWNY blog i treści!

    Mając trudne doświadczenia długiego życia – w tym i małżeńskiego – gdy nadchodzi już zmierzch, brak nadziei i walka ze słabością, depresją,
    nie do przeceny są Pani słowa, Pani Wielkie Przykłady życia Kobiet, Pani Optymizm, Pani Wiara, Nadzieja i Miłość – do Boga i człowieka –
    daje mi przykład, jak trwać ….
    Serdecznie Panią pozdrawiam – DZIĘKUJĄC.

  3. Dziękuję za dobre słowa, które motywują, choć kruchości i wątpliwości czasem doświadczam tak, jak każdy, ale mimo wszystko myślę, że zawsze warto w tych codziennych radościach, ale też trudach, których nikomu z nas nie brakuje, szukać śladów Bożej opieki, śladów dobra. Chyba nigdy nie jest tak, nawet w niełatwym położeniu, aby nie było choć promyka nadziei. Staram się tak patrzeć na świat. Nie zawsze się to udaje, ale staram się. Jeszcze raz dziękuję za słowa i życzliwość. Z serdecznością – Joanna

  4. Pięknie i trafnie to Pani przedstawiła, bardzo mądre , jakże łatwo o tym zapominamy, pozdrawiam !

    1. Dziękuję ❀ Nawet ostatnio zastanawiałam się nad tym, jak podzielone są zdania o tym, czy ważniejsza jest przyszłość czy przeszłość. Wystarczy posłuchać tekstów piosenek: „ważne są w życiu te dni, których jeszcze nie znamy…”, podczas gdy w innym słyszymy: „nieważne w życiu są przyszłe dni”. Jezus mówi: „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”. Mówi to, zapewniając o swojej trosce o każdego człowieka. Ale sami wiemy, jak niełatwo żyć „tu i teraz”. Rozpamiętywać przeszłość, wypatrywać przyszłości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.