Słowo Boże,  Varia

To «dziś» jest naszym życiem

W dzisiejszej ewangelii słyszymy, że gdy Jezus przeczytał fragment z Księgi Izajasza, powiedział:
Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście.
Przypominam sobie słowa papieża Franciszka, na które natrafiłam kilka lat temu, w których nawiązywał on do fragmentu z Listu do Hebrajczyków (7,13): „zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się «dziś», aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości”. Papież komentował go w taki sposób:
To „dziś” jest „naszym życiem”, „pełnią dni”, po nim nie ma już powtórki, nie ma jutra.
Franciszek podkreślał, że w życiu mamy tylko jedno „dziś”, a jednak grozi nam pokusa, by mówić:
„Tak, dobrze, zrobię to jutro” (…). „Nie mówię tego po to, aby was przestraszyć, ale aby po prostu powiedzieć, że nasze życie jest jednym «dziś»: dziś albo nigdy. To mam na myśli. (…) I moje serce – jakie jest? Czy jest otwarte?  
Myślę o tych słowach, odnosząc je do mojej codzienności. Pytam siebie, na ile żyję tym, co „dziś”? Także w relacji z najbliższymi. Pytam, ponieważ dużo łatwiej przychodzi rozpamiętywać to, co było, lub myśleć o tym, co będzie (czasem z nadzieją, ale czasem z lękiem), a często tak trudno skupić się na chwili obecnej i zaangażować się w nią.
Jezus mówi: Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście.
Tak łatwo odesłać ludzi i wydarzenia na potem, na jutro, na za moment… Oczywiście nie chodzi o to, by być na każde zawołanie drugiego człowieka bądź wyzwanie chwili. Chodzi raczej o wewnętrzną postawę o nastawienie. O świadomość tego, jak cenna jest dla nas każda chwila, tu i teraz, dziś. Dobrze zapytać siebie właśnie dzisiaj o to, czy „dziś” z rodziną, z dziećmi, współpracownikami, znajomymi jest tym, co uważamy za ważne, atrakcyjne, warte tego, by przeżywać z je intensywnie, esencjonalnie, by było ono nasycone nami, skondensowane, nierozcieńczone, kaloryczne. A żeby takie było, wcale nie musi być niesamowite, przepełnione niezwykłymi wydarzeniami. To od postawy serca zależy, czy najzwyczajniejszym dziś, nawet takim bez fajerwerków i efektów specjalnych, będziemy się umieli cieszyć, mając świadomość, że jest darem, czymś nadzwyczajnym.
Zauważmy, że słowa Pisma spełniły się w osobie Jezusa w prostych okolicznościach: w Jego rodzinnym mieście, gdy zrobił to, co miał w zwyczaju, czyli gdy poszedł do synagogi (Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać).
Serce, które charakteryzuje przywołana na początku w słowach Franciszka σκληροκαρδία sklerokardia tzw. zatwardziałość, twardość, nieczułość, przyzwyczajenie będzie się skupiało  raczej na czekaniu na potem, na jutro, na coś ciekawszego. A przecież żaden dzień nie jest na przeczekanie, aż nastąpi ten według nas właściwy, odpowiedni czy idealny. W Psalmie 95 słyszymy przestrogę i zachętę, byśmy właśnie dzisiaj usłyszeli głos Boga, by nasze serca nie były zatwardziałe jak Żydów w Meriba… Ksiądz Krzysztof Grzywocz odnosząc się do tego psalmu, mówił: „Bóg się objawia jako Ten, który mówi. Jego chwała nie jest milczącą obecnością, lecz rzeczywistością osobową, kierującą do człowieka swoje słowo. Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego. Nie jutro, nie pojutrze, ale dzisiaj. Psalm zakłada wiarę w Boga, który zwraca się do mnie tu i teraz. Jeżeli niebiosa i ziemia pełne są chwały Pana, to również pełne są Jego słów. Prorocze napomnienie psalmu przypomina więc: słuchaj uważnie – Bóg mówi. Psalmista zachęca, abyśmy dzisiaj, a nie jutro, usłyszeli głos Stwórcy”. Każdy dzień jest podarunkiem, który wręcza nam Pan:
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się nim i weselmy (z Ps 118).
Niech Pan da nam światłe oczy serca, abyśmy widzieli piękno każdego dnia (por. Ef 1,18).
__

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.