Bóg z nami!

Gdy w rodzinie rodzi się dziecko, staje się ono automatycznie jej CENTRUM. Bliskich żywo interesuje to, czy poród przebiegł dobrze, ile dziecko mierzyło, ważyło. Do młodych rodziców rozdzwaniają się telefony, co chwilę otrzymują SMSy z gratulacjami. Czekamy na pierwszą fotografię, by ocenić czy maleństwo podobne jest do mamy bądź do taty. Gdy w końcu nadchodzi spotkanie temat rozmowy nie schodzi na żaden boczny tor czy na niezwiązany z dzieckiem wątek. Ono jest stale w CENTRUM. Wszystko kręci się wokół niego.

W czasie pasterki co roku także słyszymy wiadomość o pewnych narodzinach:

Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany…

Czy reagujemy na tę wieść z podobną ciekawością? Czy chcemy poznać bliżej to najważniejsze Dziecko? Czy w te świąteczne dni to także Jego temat jest obecny wśród rozmów i rodzinnych komentarzy? Oczywiście – Jezus nie staje się znów niemowlęciem – choć Boże Narodzenie u-obecnia nam tamten szczególny w dziejach świata dzień Jego urodzenia. Oczywiście – nie możemy Go namacalnie wziąć na ręce, przytulać, „gugać”, pieścić i całować, jak to czyniliśmy czy czynimy z naszymi własnymi dziećmi bądź z niemowlętami naszych krewnych czy z pociechami przyjaciół lub znajomych. A jednak możemy znaleźć czas, by zmysłami wiary Dzieciątko Jezus przytulić, uspokoić płacz, ogrzać, przyjąć, obdarować miłością. Jak w piosence Pawła Domagały:

Dziś możesz wziąć Boga na ręce
Ukołysać, utulić, zaśpiewać przed snem
A może wtedy on pomoże zrozumieć ci więcej
I pojmiesz choć na chwilę po co jesteś tu…

 

 

Oczywiście, można by dziś cytować mistyków, wielkich teologów. Każdy miałby nam wiele do powiedzenia i może jeszcze bardziej uchyliłby nam drzwi do tajemnicy Narodzenia. Ale może odłóżmy na chwilę te tomy i zamiast czytać o Słowie, które stało się ciałem, po prostu je przytulmy. Bo ono, tak jak każde ludzkie dziecko, tego pragnie. Wtedy się uspokaja, wtedy czuje się bezpiecznie. To zwykle my prosimy Boga o bezpieczeństwo, by nas do Siebie przygarnął. Dziś jest ten wyjątkowy dzień, gdy to my możemy Jemu – bezbronnemu, zapewnić bezpieczeństwo, roztoczyć naszą nad Nim opiekę. Paradoks? Być może. Ale w tym wyjątkowym dniu przecież ich nie brakuje:

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony;
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony.
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami;
A Słowo Ciałem się stało
i mieszkało między nami...

Zapatrzymy się w to Dziecię, wzruszajmy. Bądźmy.

 

źródło obrazów: https://www.etsy.com/pl/listing/662680879

https://www.deseretnews.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.