Marta i Maria. Zmiana perspektywy.

Czytana w ostatnią niedzielę perykopa o Marcie i Marii wywołuje w nas często oczywiste wnioski i skojarzenia – wielu dzieli te dwie siostry – jeśli nie na złą i dobrą, to z pewnością na dobrą i lepszą… Marta, cóż… czy nie przesadza z tym całym swoim zabieganiem i przygotowaniami? A Maria? No tak – ta obrała lepszą cząstkę i miała pragnienie, by trwać przy Panu zamiast biegać z talerzami. To zaszufladkowanie sióstr, jakie dokonało się w wielu słuchających tę Łukaszową opowieść, wyłącza nas często z dalszych poszukiwań jej głębszego wymiaru i sensu.  Tymczasem rodzi ona wciąż nowe pytania i wątpliwości.

Na niektóre z nich naprowadziła mnie M. Parmentier w swoim komentarzu dotyczącym przywołanego fragmentu, w którym tłumaczy również, że te naleciałości w myśleniu o siostrach Łazarza nie do końca są naszą „winą”, ale efektem pewnej tradycji interpretacyjnej, rozwijającej się już od czasów Ojców Kościoła. Pisała:

Łukasz jest jedynym ewangelistą, który opowiada o tej wizycie Jezusa w domu sióstr, które zdaje się dobrze znać. Jego odpowiedź może być odbierana jako niewłaściwa, bo poucza Martę, zamiast ją pocieszyć, a Marię, która nie pomaga siostrze, przedstawia jako wzór! A co z oddaniem Marty?

W komentarzach ojców, od zarania Kościoła chrześcijańskiego aż do okresu Oświecenia, epizod ten był używany jako ilustracja życia chrześcijańskiego i dowodząca wyższości kontemplacji nad działaniem. Orygenes w swojej egzegezie skupionej na alegorii sformułował tę interpretację, która cieszyła się powodzeniem przez wiele wieków: dwie kobiety przedstawiają rozróżnienie między działaniem i kontemplacją, przy czym wartość przypisywana jest tej ostatniej.

W drugiej z kolei interpretacji Orygenes twierdzi, że Marta przedstawia nowych chrześcijan, którzy przyjmują słowo Boże w sposób bardziej «cielesny» (somatikòteron), podczas gdy Maria przyjęła je w sposób «duchowy» (pneumatikòs). (…) Św. Augustyn, najbardziej wpływowy ojciec Kościoła zachodniego, widzi w tych dwóch kobietach «życie tego świata» i «życie przyszłego świata», najlepszą część, poświęconą wartościom wiecznym.

 

Autorka analizuje w artykule, który znajdziecie tutaj , interpretacje, narosłe przez wieki (aż po współczesność) wokół tych dwóch kobiecych postaci. Mnie natomiast ujęło kilka lat temu spojrzenie na tę kwestię najwybitniejszego przedstawiciela mistyki nadreńskiej – Mistrza Eckharta. W swojej refleksji odwraca on zupełnie opisaną na początku perspektywę i obiegową opinię o każdej z sióstr. Zerknijcie na nią, połączoną z krótkim komentarzem o. Wiesława Szymony OP (zamieszczonego w  jednym z numerów „Życia duchowego”):

 

Eckhart, z właściwym sobie radykalizmem, odwraca hierarchię wartości: Maria, jego zdaniem, reprezentuje dopiero pierwszy stopień na drodze do Boga i do pełni człowieczeństwa. U jej kresu znajduje się Marta. W alegoryzującym wykładzie Ewangelii tłumaczy, dlaczego, zwracając się do Marty, Jezus dwa razy wymienił jej imię: „Dał jej w ten sposób do zrozumienia, że w pełni ma ona wszystkie dobra doczesne i wieczne, jakie tylko stworzenie mieć powinno. Pierwszym «Marto» potwierdził jej doskonałość w działaniu doczesnym, drugim zaznaczył, że niczego jej nie brakowało również w tym wszystkim, co jest niezbędne do wiecznej szczęśliwości” (Kazania).

Dziś trudno nawet zdać sobie sprawę z radykalizmu tego przewartościowania. Wprawdzie dominikaninowi Eckhartowi nieobca była idea kontemplacji rozumianej jako szkoły życia czynnego, niemniej życie kontemplacyjne było uważane w jego czasach za wartość samą w sobie, i to za wyższą od zaangażowań płynących z miłości bliźniego. Jeszcze Tomasz z Akwinu czuł się niemal zobowiązany usprawiedliwiać czynne życie Jezusa i tłumaczył, że nie były to pospolite zajęcia zewnętrzne, lecz najwyższa możliwa forma działalności, a mianowicie głoszenie słowa Bożego. Może w tym stawianiu kontemplacji na pierwszym miejscu było wtedy coś z doświadczenia bliskiego i nam: wyobcowanie jako efekt nadmiernej pracy, wartość zabawy i życia wolnego od stresów. Może jeszcze także ciągnące się od starożytności przekonanie, że ciężka praca, zwłaszcza fizyczna, jest niegodna ludzi prawdziwie wolnych, z wyższych warstw społecznych; zajmowali się nią niewolnicy i ludzie prości, którzy na kontemplację nie mieli czasu, brak im też było potrzebnej do niej kultury umysłowej. Poza tym życie kontemplacyjne było uważane wtedy za jedyną pewną drogę prowadzącą do zbawienia.

W dokonanej przez Eckharta zmianie perspektywy znikła alternatywa. Nie chodziło mu bynajmniej o uznanie życia czynnego za szczytową formę w hierarchii pobożności.

Mistrz Eckhart nieustannie przypomina, że nie „sposób” (Weise), czyli forma życia lub pobożności, jest tu decydujący, żadna bowiem droga nie stanowi polisy ubezpieczeniowej na zbawienie. Istotne dla niego jest doświadczenie życia wiarą. Młodszej Marii brak tego właśnie życiowego doświadczenia. Musi się jeszcze uczyć, przez ćwiczenie osiągać dojrzałość, którą zdobyła już Marta. Grozi jej przy tym niebezpieczeństwo charakterystyczne dla „początkujących”, z którymi Eckhart często spotykał się w klasztorach i beginażach – szczególnych miejscach jego pracy duszpasterskiej, zwłaszcza w ostatnim okresie życia: utożsamianie życia kontemplacyjnego z kulminującymi w ekstazie pociechami duchowymi oraz pogoń za zjawiskami nadzwyczajnymi. Z nutką życzliwej ironii dodaje: „Nasuwa się nam podejrzenie, że droga Maria siedziała u stóp Jezusa bardziej dla przyjemności niż dla duchowej korzyści. Dlatego Marta powiedziała: Panie, każ jej wstać! – obawiała się bowiem, że Maria pozostanie na zawsze w tym stanie błogości i nie poczyni postępów”.

 

Choć to rozważania z nieco wyższej, teologicznej półki, to jednak myślę, że bliskie każdemu z nas. Bo w każdym z nas czasem to napięcie jest – między zabieganiem, a spokojem; między zapracowaniem, a potrzebą pobycia w ciszy, także u stóp Pana.

Ale w czasach, gdy wiele rzeczy i spraw antagonizujemy, ta ewangelia niesie w moim przekonaniu także przesłanie o jedności. Bo mimo że powyżej przedstawiłam pewną debatę, ukazując tych, którzy stawali bądź po stronie Marii, bądź Marty, broniąc każdej z nich lub próbując ukazać wyższość jednej nad drugą, to jednak w najgłębszym rozumieniu przeczuwamy, że potrzebne są one obie – że nie wystarczy ani tylko aktywność, ani tylko kontemplacja, że nie da się ich sztucznie oddzielić, że są one sobie niezbędne, że każdy potrzebuje ich wspólnie, ponieważ się uzupełniają, ponieważ wspólnie mogą więcej. Obie siostry są dla nas zaproszeniem do tego, by – bez względu jakie jest nasze powołanie – łączyć w sercu oba nurty. Są one w rzeczywistości jednym, który możemy w spójności przeżywać. Nie są sobie przeciwne. Są jednością. Wzrastaniem w dojrzałości wiary. Do tego wzywa nas Marta. Do tego zaprasza nas Maria. Ugośćmy je obie. W sobie.

 

Obraz autorstwa M. Rupnika (https://www.seminario.milano.it/senza-categoria/alla-mensa-di-betania-11890.html)

Comments

  1. rozdwojone serce, a potrzeba tylko jednego

    Super refleksja, dzięki!
    ja bardzo lubię patrzeć na obie siostry w kontekście jedności serca. Jednak to troche zmienia interpretacje podana przez Ciebie.
    Marta, która pracuję żeby podjać gości i Maria, która siedzi i nic nie robi. W sercu Marty może być rozdwojenie pomiędzy pragnieniem (i potrzeba!) ugoszczenia Jezusa (i zapewne jego uczniów…), a uraza do siostry, że jej w tym nie pomaga. Szczera komunikacja potrzeby pomocy, i rozmowa sióstr zalatwilaby cała sprawę. A tak mamy serce Marty ktore jest rozdwojone. Potrzeba natomiast „tylko jednego” jak mówi Jezus. Zapoznalem sie z tym spojrzeniem w ksiazce o. Jacka Bolewskiego SJ nt. modlitwy Jezusowej. Tytul (chyba) „Prosta praktyka medytacji”.
    Twoja interpretacja z Mistrza Eckharta jako zaawansowany stopien rozwoju duchowego jest swietna. Czy to w koncu nie dlatego Pan Jezus sie wcielil, zebysmy wszyscy byli blizej zycia realnego i czynnego? wcale nie kwestionujac kontemplacji.
    I ostatnia rzecz, obie postawy sa wazne i niech nam ich nigdy nie zabraknie w zyciu!
    pozdrawiam

  2. Post
    Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.