Słowo Boże,  Święci

Nie naśladuj świętych

Kiedy ostatnio porównywaliście się z innymi? Może wyglądając za okno, próbując dojrzeć zza firanki, jakim samochodem sąsiad parkuje po drugiej stronie ulicy; może stojąc za kimś w sklepowej kolejce, zerkając ukradkiem na jego ubranie; może skrolując w mediach społecznościowych profil kolegi ze szkolnej ławki, sprawdzając, gdzie teraz pracuje, zastanawiając się przy okazji, czy nie zarabia więcej od was?

Porównujemy się. It’s a fact of life… Niedzielna ewangelia świetnie pokazała, że porównywanie się nie dotyczy tylko sfery materialnej, ale ma się świetnie także na polu ducha. I apostołom nie było ono niestety obce. W bardzo ciekawy sposób odniósł się tego wątku o. Jacek Prusak w homilii, w której komentował Łukaszową perykopę XXV niedzieli zwykłej.

Mówił:

Każdy chce wiedzieć, co znaczy, porównując się z innymi. I ta dzisiejsza perykopa mówi o pewnej fundamentalnej prawdzie psychologicznej (…): większość z nas (…) będzie się zawsze odwracała na lewo i prawo, w przód i do tyłu, żeby zobaczyć, czy jest w gorszej, czy lepszej pozycji w stosunku do kogoś. (…) Niestety całe to przedsięwzięcie skazane jest na niepowodzenie. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie osiągamy żadnej stabilnej pozycji w jakiejkolwiek grupie społecznej (ktoś był piątkowym uczniem w liceum, bo mu wszystko przychodziło łatwo, na studiach może być przeciętny). (…) Zawsze to się będzie zmieniać, ponieważ zawsze będą gorsi i lepsi od nas, po drugie dlatego, że się zmienia skala, na której mierzymy swoje sukcesy i zadowolenie z ich osiągnięcia. Coś, co kiedyś (…) byłoby dla nas miarą osobistego sukcesu i dawało szczęście, dzisiaj może być już nieaktualne (…).

Ojciec Prusak przypomniał, że jest antidotum na taką postawę: patrzenie na siebie samego tak, jak patrzy na nas Bóg, oraz przeżywanie z tego powodu wdzięczności. Tylko w oczach Boga – mówił Jezuita – człowiek nie jest przeciętny, a jego wielkość nie wiąże się z jego osiągnięciami ani skrywanymi kompleksami. Żaden zajmowany w pracy czy w Kościele urząd nie podreperuje poczucia naszej wartości, nie doda do niej nic ani żadne bogactwo, ani żadna rzecz, ani żaden tytuł naukowy, ani ocena, ani nagroda itp. Ojciec Prusak przekonywał, że porównywanie się jest skazane na niepowodzenie, ponieważ porównywać można co najwyżej kopię do oryginału, podczas gdy każdy z nas jest oryginałem. Bóg nie stwarza kopii, każde Jego dzieło jest unikalne:

Wszystko jest łaską. Zrozum, że w oczach [Boga] nie jesteś przeciętny, tylko wielki, ale nie wynika to wcale z twoich wysiłków ani skrywanych kompleksów. (…). Porównujemy się (…), zapominając, że w oczach Boga nie ma naszej kopii. Nikt nas przed Nim nie zastąpi. Dlatego Boga nie interesują nasze gierki w porównywanie się z innymi, bo one prowadzą donikąd. Tak jak donikąd doprowadziło porównywanie się między sobą uczniów Chrystusa. Tyle tylko, że my tak jak oni możemy przez całe życie słyszeć, że jesteśmy wyjątkowi w oczach Boga, ale to wchodzi jednym uchem, wychodzi drugim. Tak samo było w ich przypadku. Oni sobie ustalili swoje hierarchie, ale Piotr, czyli pierwszy między nimi wcale nie był umiłowanym uczniem Jezusa. I usłyszał to od Niego wprost. To nie tak, że jak jesteś na pierwszym miejscu, to jesteś wyjątkowy. Ale my w Kościele i poza Kościołem po prostu dlatego, że jesteśmy ludźmi, mamy taką pokusę. I to prowadzi donikąd. Nie chcesz się zamęczać samym sobą, to przestań się porównywać i bądź jak dziecko (…). Pozwól Bogu, żeby patrzył na Ciebie tak, jak Cię widzi. I nie oceniaj siebie.

Konkludując, o. Prusak przywołał historię związaną ze św. Teresą z Lisieux, która w oczach współsióstr ze swojego klasztoru była kimś bardzo zwyczajnym. Jedna z nich w dokumentach związanych z procesem beatyfikacyjnym wyznała, że zastanawiała się, co przełożona powie o s. Teresie po jej śmierci, skoro nie zasłynęła ona niczym wyjątkowym, była – jeśli już – po prostu miła. Nic więcej. Zakonnica zdradziła tym samym, w jaki sposób ona definiowała świętość. W tę definicję Teresa najwyraźniej się nie wpisała – nic wyjątkowego nie zrobiła, nie uczyniła nic, co warte byłoby opowiedzenia. Nie było fajerwerków, brokatu ani blasku fleszy. Teresa żyła zwyczajnie, co według zakonnicy z jej klasztoru dyskwalifikowało ją w wyścigu na kościelne ołtarze.

https://archives.carmeldelisieux.fr/wp-content/uploads/2012/01/images_THERESE_photo_sainte-Therese-de-Lisieux_39.jpg

*

Jakiś czas temu pisałam o tym, że Duch Święty nieustannie tworzy swoje niepowtarzalne wynalazki (przeczytaj ten wpis tutaj). Odwoływałam się do rekolekcyjnych przemyśleń Raniero kard. Cantalamessy wygłoszonych dla papieża i pracowników Kurii Rzymskiej:

Na początku nie wiemy, czym konkretnie jest świętość, której Bóg pragnie od każdego z nas; tylko Bóg ją zna i objawia nam stopniowo w miarę postępu na naszej drodze. Dlatego nie wystarczy mieć jasny program doskonałości, a następnie stopniowo go realizować. Nie ma identycznego modelu doskonałości dla każdego. Bóg nie tworzy świętych seriami, nie lubi klonowania. Każdy święty jest nowym, niepowtarzalnym wynalazkiem Ducha. Bóg może wymagać od jednego czegoś przeciwnego niż od drugiego. Wynika z tego, że aby osiągnąć świętość, człowiek nie może po prostu przestrzegać ogólnych zasad, które mają zastosowanie do wszystkich. Musi również zrozumieć, czego Bóg żąda od niego i tylko od niego.

Jak bardzo słowa o. Cantalamessy i o. Prusaka zmieniają perspektywę patrzenia na chorobę porównywania się, która wielu z nas zjada od środka. I to nie tylko, jak wspomniałam, na gruncie zawodowym czy materialnym, ale także duchowym. Umiemy przecież świetnie przykładać swoje życie nie tylko do osób z parafii czy wspólnoty, do której należymy. Porównujemy się też do historii kanonizowanych świętych, żeby stwierdzać, jak daleko jesteśmy od wspaniałego ideału tych ostatnich. Dlatego ujmuje mnie za serce konkluzja homilii o. Prusaka:

Więc jeśli chcesz być dojrzały i zdrowy, to się przestań porównywać. Jeśli chcesz być święty, to nie naśladuj świętych. To pamiętaj, że nie masz swojej kopii i wyciągnij z tego właściwe wnioski. Bo inaczej Jezus będzie mówił cały czas do ciebie, ale ty będziesz słuchał innych głosów. I jeszcze raz: wszyscy na to jesteśmy narażeni. Dopiero jeśli Bogu pozwolimy tak naprawdę spojrzeć na nas, wychodzimy z tego cyklu ciągłego nastawienia na zwiększenie poczucia własnej wartości poprzez porównywanie się z innymi. W przeciwnym wypadku jesteśmy tacy, jak Jego uczniowie…

Próbowaliście kiedyś w taki sposób spojrzeć na kwestię relacji ze świętymi? Nie naśladować ich? Być może niektórym może to brzmieć groźnie, niemal jak duchowa zaczepka. To pytanie nie jest wbrew pozorom wkładaniem kija w mrowisko. Można inspirować się świętymi, można prosić ich o wstawiennictwo, ale nie trzeba ich kopiować. Tym, którego mamy naśladować, jest Jezus. Ale i Jego nie naśladujemy jak jakiegoś wzoru z odległej epoki. On sam uobecnia się nam w Eucharystii, jednocząc się z nami i stopniowo przemieniając nas w Siebie w miarę tego, na ile pozwalamy, by Jego miłość żyła w nas, byśmy kochali siebie i innych Jego miłością.

Powtórzę jeszcze raz słowa włoskiego kardynała: Nie ma identycznego modelu doskonałości dla każdego. Bóg nie tworzy świętych seriami, nie lubi klonowania. Każdy święty jest nowym, niepowtarzalnym wynalazkiem Ducha. Bóg może wymagać od jednego czegoś przeciwnego niż od drugiego. 

Może i łatwiej byłoby kopiować świętych, iść po wydeptanych przez nich śladach. Przyjęcie prawdy, że droga każdego z nas jest niepowtarzalna, jest o wiele bardziej wymagające, bo zaprasza nas do stałego wsłuchiwania się w Boże słowo, rozeznawania, brania odpowiedzialności za swoje życie, mądrego używania wolności, ale daje też nieporównywalną radość i satysfakcję z tego, że Duch wieje, kędy chce, i prowadzi nas w znany Sobie sposób, w jaki nie prowadził i nie poprowadzi nikogo innego. On wiedzie nas ścieżkami, których nie znamy. Mapa, którą narysowali inni święci, na nic się nie zda. Może pomóc nam mądrzej rozeznać, gdy znajdziemy się na rozstaju, ale nie będzie do końca przydatna, ponieważ trasa, jaką Duch nas prowadzi, jest inna niż pozostałych. Boskie „google maps” ze swoim poleceniem, by wyznaczyć trasę, działa dla każdego w sposób unikalny, bo i my jesteśmy niepowtarzalni, i działanie Ducha. A i sam Jezus jest drogą dla każdego wyjątkową.

Dlatego zanim następnym razem zaczniemy się porównywać z kimkolwiek – bez względu na to, czy jest z nami w drodze, czy też już we wspólnocie zbawionych, wciśnijmy hamulec i ucieszmy się, że choć wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Ojca, to każdy z nas ma swoje unikalne DNA, swój niepowtarzalny „odcisk duszy”.

 

  • Całą homilię o. Jacka Prusaka SJ znajdziecie tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=swe8c5YC-kw&t=8s

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.