Jesus Christ Superstar

Po raz pierwszy zobaczyłam ten spektakl jeszcze w liceum. Zrobił na mnie spore wrażenie ‒ teksty i melodie piosenek na długo pozostały w myślach, nucone i powtarzane jeszcze przez wiele dni po powrocie do „rzeczywistości” z tego teatralnego świata. Jesus Christ Superstarbo o nim mowa ‒ stał się, jak podpowiada opis sztuki ‒ „czymś więcej niż jeszcze jednym musicalem. Przedstawienie stworzone przez dwóch młodych, zaledwie dwudziestokilkuletnich Brytyjczyków, okazało się na przełomie lat 60. i 70. XX wieku jednym z największych przebojów w historii teatru muzycznego. Webber i Rice zaproponowali wersję Ewangelii ilustrowaną muzyką jako rockową opowieść, w której Jezus Chrystus kreowany był na pierwszego młodzieżowego idola w dziejach świata”. Oczywiście, była to swego rodzaju interpretacja hipisowska, niepozbawiona jednak moim zdaniem wielu znaczeń, które można wyczytać z tekstów, z których można coś cennego dla siebie i dla swojej relacji z Jezusem zaczerpnąć.

Minęło wiele lat do chwili, gdy w styczniu natrafiłam na informację, że po 20 latach, pod koniec lutego, sztuka po raz ostatni będzie wystawiana na deskach Teatru Rozrywki w Chorzowie. Rzutem na taśmę udało mi się kupić bilet. Pełna widownia robiła wrażenie. Skromne dekoracje, cicho sugerujące, że to nie scenografia jest w tym spektaklu najważniejsza. Nie jestem krytykiem, nie mnie oceniać grę aktorów (choć do tej nie mam zastrzeżeń ‒ zresztą publiczność, oklaskująca ich przez kilka minut, a szczególnie Maćka Balcara i Janusza Radka ‒ raczej też nie;), kostiumy, etc…

Nie mogę sobie jednak odmówić kilku krótkich refleksji o bardziej duchowym zabarwieniu.

  • Jezus przeżywa kluczowe momenty ostatniej części swojej drogi w osamotnieniu ‒ euforyczny na początku tłum, spodziewający się tryumfu Mesjasza, stopniowo staje się wycofany, a koniec końców słowa „Hosanna!” zamienia na „Ukrzyżuj!”. Dotyczy to także apostołów najpierw śpiących, a potem uciekających z Ogrodu Oliwnego. Poruszająca jest scena w Getsemani, do której ‒ w nawiązaniu do współczesnej medialnej rzeczywistości ‒ wprowadzeni zostają reporterzy, najpierw przepytujący uwięzionego już Jezusa, a potem także próbującego zataić swoją tożsamość Piotra, świadka wydarzeń, który wypiera się Jezusa. Chcemy faktów, nad którymi prawie się nie zastanawiamy; za nimi stoi niejednokrotnie ludzkie osamotnienie, cierpienie, rozpacz… Jezus także był wtedy sam, jak gdyby ostatecznie niczyj. Szukający oparcia w Ojcu, w Jego woli.

(Reporter 1)
Mów, jak się czujesz dziś wieczór!

(Reporter 2)
Walczyć chcesz, Panie, czy stchórzysz?

(Reporter 3)
Czy ten bieg rzeczy Tyś przeczuł?

(Reporter 4)
Szanse masz małe czy duże?

(Reporter 5)
Dalej grasz czy już masz dosyć?

(Reporter 6)
Mów, jak oceniasz swych ludzi!

(Reporter 7)
W sądzie chcesz grozić czy prosić?

(Reporter 8)
Wściekłość czy litość obudzisz?

(Tłum)
Jezu, los Cię zaprasza
Chodź do domu Kajfasza
Bo Ci śmierć jest pisana
W domu arcykapłana.

(Reporter 1)
Popatrz na fanów swych wiernych.

(Reporter 2)
Wyrwij się, Panie, z tej biedy.

(Reporter 3)
Tracisz nas, Panie, gdyś bierny.

(Reporter 4)
Zabaw nas, Panie, jak kiedyś.

(Reporter 5)
Mów, jak się czujesz dziś wieczór!

(Reporter 6)
Walczyć chcesz, Panie, czy stchórzysz?

(Reporter 7)
Czy ten bieg rzeczy Tyś przeczuł?

(Reporter 8)
Szanse masz małe czy duże?

(Tłum)
Jezu, los Cię zaprasza
Chodź do domu Kajfasza
Bo Ci śmierć jest pisana
W domu arcykapłana.

  • Oczywiście wzrok kieruje się również ku Judaszowi. Widać jego powolne mentalne oddalanie się nie tylko od Jezusa, ale także od całej grupy apostołów. Z każdą sceną jest coraz bardziej na uboczu…

Podobny obraz

  • Poruszająca w wymowie jest również scena z chorymi, którzy nastają na Jezusa domagając się pomocy. W tekście słyszymy:

Link do piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=hXTn3B_Ei1I&list=PL2l-YHNP9imk5LRLJ1vVA4HowIWlBFi07&index=13

Bielmo mam, rzeknij a przejrzę.
Broczę z ran, powróć mi siły.
Oczyść mnie wtedy uwierzę.
Uzdrów mnie, Panie nasz miły.
Ciało me trądu jest domem.
Panie spójrz nogi mam chrome.
Panie, Ty prośby me spełnij.
Brzuch mój i sakwę napełnij.

Panie dotknij, ucałuj
Panie ulecz, pożałuj
Zniszcz choroby nieczyste
Ulecz, ulecz nas Chryste.

Chorzy i biedacy nadchodzą z różnych stron, otaczając Jezusa, a w końcu powalają Go na ziemię. Przejmująca scena. Przejmująca tym bardziej, gdy człowiek uświadomi sobie, że często sam w tak przedmiotowy sposób traktuje Chrystusa – jak automat do spełniania życzeń. Ma dać zdrowie, współczuć, zrozumieć… Czy ta więź działa w drugą stronę? Czy także chcemy być przy Jezusie, dzielić z Nim czas, chwile, pocieszać Jego Serce? W momencie zbliżania się „Jego Godziny” Chrystus nie spotkał się z troską, a raczej tej troski od Niego się domagano.

  • Wyjątkiem od tej reguły zostaje postać Marii Magdaleny czy – ściślej – ewangelicznej Jawnogrzesznicy, której przemianę możemy obserwować w rytm kolejnych scen. Obroniona przez Jezusa, to własnie Ona namaszcza Go olejkiem jakby uprzedzając, antycypując to ostatnie namaszczenie Jego ciała. To Ona wykazuje troskę, dba o Jego sen, a w końcu rozważa o swojej drodze, o tym jak mogłaby Go kochać bardziej:

(Maria Magdalena)
Odgoń przykre myśli
Troski za się ciśnij
Cichym, dobrym przyśnij snem,
Bo przecież jest wszystko w porządku
Jak trzeba jest…
(…)
Jak, jak mam go pokochać,
Żeby On mnie choć trochę
Dostrzegł, ach, zmieniłam się
I od tego dnia, gdy ujrzałam go
To już nie jestem ja.

Kto na to mi odpowie
Czemu ten zwykły człowiek
Wstrząsa mną, porusza mnie…
Bo to tylko człowiek, jakich stu,
A mężczyzn dotąd dość poznałam już.
(…)
Jak, jak mam o nim marzyć?
Skąd co świt na mej twarzy tyle łez?
Źle ze mną jest…
Z miłości drwić nie bałam się
A kiedy widzę go, to cała drżę.

  • Sztukę kończy scena ukrzyżowania. Przedstawienie jej jest nietypowe. Jezus z rozciągniętymi rękami, na tle świateł. W tle słychać ostatnie Siedem słów wypowiadanych przez Pana, a chór śpiewa:

Jezu nasz, Super – Star
Czemu nam z siebie złożyłeś dar?
Gwiazdo gwiazd powiedz, że
ty jesteś Bogiem i zbawisz mnie!

Oczywiście, można by jeszcze wspomnieć o wyniosłej postaci Piłata, który nie rozumie postawy Jezusa, czy chociażby Heroda, który czekając, że Jezus uczyni dla niego jakiś cud-sztuczkę, by w ten sposób uzyskać ułaskawienie, urządza na Jego oczach burleskę, przedstawienie szydzące z Jego milczenia.

Gościć Cię Jezusie tu
to znak fortuny łask.
kraj przenika wszerz i wzdłuż
twojej sławy blask,
wskrzeszasz umarłych,
znasz moc pysznych sztuk
i nie zaprzeczasz wcale. gdy
gadają, żeś ty Bóg.

Więc słynny Jezusie – do dzieła, ot, co
bardzo proszę, nie bądź leń
i mą wodę w wino zmień
ach. proszę daj boskość podziwiać mi swą
królu Żydów, zrób to!

Jesteś przecież gwiazda gwiazd
jesteś hitów hit
stwierdzić przykro było by,
że ludziom wciskasz kit,
chcę z moim dworem
zwiększyć twój fan-club
wstrząśnij nami. cynikami
zrób to proszę, zrób

Bierz się do roboty – swój kunszt ukaż nam
basen mam – rad widziałbym
jak po wodzie chodzisz w nim
strzel taki numer. a wolność ci dam
królu Żydów zrób to!

I znów – tak inna postawa Jezusa, postawa ciszy, wskazująca, że to nie siła ma ostatnie słowo, ale miłość.

W Teatrze Rozrywki zakończyła się historia spektaklu. Wzruszające są pożegnalne zdjęcia, wspomnienia, które pozostały. Jedno jest pewne – będą one rezonować w sercu, gdy powrócą w pamięci, będą przynosić nowe znaczenia. Będą dni, gdy zaśpiewamy partię Marii Magdaleny, być może Judasza, a może Piotra. Ostatecznie może zostaną w nas z pytaniem o to, jak możemy bardziej GO miłować, jak możemy BYĆ przy NIM. By nie zostawiać Go samego, jak On nie zostawia nas.

 

źródła fotografii:

profil Janusza Radka, Instytutu Teatralnego, Teatru Rozrywki oraz grupoun.pl

Comments

  1. Altti

    Długo mnie tu nie było… Jest co poczytać 🙂
    Pamiętam, że wyrosłe na gruncie „JCS” pewne przemyślenia (nie moje) snute na temat Judasza, pobudziły mnie do moich zastanowień. I powiem, że z każdą lekturą Ewangelii jest ta postać da mnie coraz bardziej tragiczna. Z drugiej strony zadaję sobie pytanie – „a ile we mnie jest Judasza?”. Ile razy mówię, podejmując decyzję: „nie, nie tak Jezu; pokażę Ci jak się to powinno robić”…
    Z innej beczki – Festiwal „Nowe Epifanie” w tym roku ma Judasza za motyw przewodni: https://ekai.pl/festiwal-nowe-epifanie-poswiecony-postaci-judasza/

    Ale odszedłem od wątku głównego. Nie wiem, czy się Pani zgodzi, ale „JCS” zasługuje na poczesne miejsce w historii rozwoju form ewangelizacji. Na własne oczy widziałem swoich kolegów, którzy byli poruszeni po seansie filmu Jewisona (ten słynny z 1973 roku). Żadne kazanie nie wytrąciło ich z ich młodzieńczej kontestacji wiary tak skutecznie, jak ten film.

    1. Post
      Author
      Joanna Pakuza

      Dziękuję po pierwsze za namiar na „Nowe epifanie”.
      Co do spektaklu – no właśnie – patrząc na widownię, zastanawiałam się jakie myśli towarzyszyły widzom. Sztuka stawia bezpośrednio wobec osoby Jezusa – wobec głównego bohatera nie można zostać obojętnym. W czasach, gdy osoba Jezusa bywa dewaluowana, ukierunkowanie przewodniego wątku dramatu na Niego, nie pozwala, jak myślę, zachować neutralności. I to rzeczywiście jest siła tej sztuki, czasem bardziej oddziałująca niż może niejedno kazanie.
      Pozdrawiam!

  2. Klaudia

    Przygodę z tyn spektaklem rozpoczęłam w czasach liceum, byłam na nim niezliczoną ilość razy. Zawsze ogromnie poruszała mnie scena z Getsemani. Ta ufność Jezusa zawsze dawała mi mocno do myślenia. Myślę, że gdyby nie ten spektakl wielu rzeczy bym nie zrozumiała, bo nie zastanawiałabym się nad nimi. Miał na mnie ogromny wpływ i z wielkim żalem przyjęłam wiadomość, że to już koniec, zwłaszcza że nie miałam nawet szans zobaczyć go ten ostatni raz. Na szczęście w pamieci na zawsze zostaną piekne piosenki i efekty przemyśleń, które mnie nachodziły po wpływem tej sztuki.

    1. Post
      Author
      Joanna Pakuza

      Spektakl przeminął, ale pamięć rzeczywiście pozostaje. Poruszył i może poruszać nadal wiele wrażliwych strun w sercu. W kontekście Wielkiego Postu stanowi też chyba dobry tekst do osobistych zamyśleń i refleksji.
      Serdecznie pozdrawiam! 🙂

  3. marta

    Jest możliwość dostania od Ciebie libretta w całości? Ja niestety wszystkiego nie zrozumiałam, ponieważ byłam pierwszy raz przeżywając duchowo i ciekawią mnie niektóre partie

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.