„ty jesteś dla Mnie jak delfin…”

W morzu ramówkowych propozycji trudno czasem wyłowić coś, co rzeczywiście skupiłoby uwagę i pozostawiło w głowie trwały ślad, ale właśnie niedawno na takie «coś» natrafiłam. Był to film dokumentalny dedykowany Jacques’owi Mayol’owi – tzw. człowiekowi-delfinowi – i w zasadzie ten pseudonim zaintrygował mnie na tyle, by poświęcić chwilę na obejrzenie. Choć, jak się okazało, nie tylko chwilę, bo z każdą minutą było coraz trudniej oderwać wzrok. Sam tytuł – ów Dolphin Man – zainteresował mnie także dlatego, że od razu przypomniał mi jeden z fragmentów pism bł. M. Celeste, ale o tym za moment…

Nie będę wyważać otwartych drzwi i opowiadać Wam w szczegółach o tym dokumencie – z przyjemnością odsyłam w tym celu do: www.kultura-osobista.pl/czlowiek-delfin, gdzie znajdziecie jego wyczerpującą recenzję.

Za Joanną Roman, autorką ww. strony, pozwolę sobie tylko w skrócie zacytować kilka zdań dotyczących biografii Mayola:

Jacques Mayol był postacią niezwykle barwną. Urodził się w 1927 roku w Szanghaju. Ojciec był wziętym architektem, który dużo podróżował po dalekim wschodzie. Całe dzieciństwo zatem chłopiec spędził w miejscowościach położonych nad wodami oceanicznymi. Pływać umiał już jako kilkulatek. Podczas rodzinnego pobytu na wakacjach w Japonii Mayol zetknął się pierwszy raz w życiu z kobietami–nurkami zwanymi Ama (jap. „człowiek morze”), które od 2000 lat do dziś trudnią się wydobywaniem pereł, muszli i wodorostów. To one pierwsze pokazały mu, że można przebywać pod wodą na bezdechu dłużej niż chwilę.

Dla Jacquesa Mayola możliwość obcowania z cudem i nieskończonym pięknem świata podwodnego staje się tym, co naznacza go już w dzieciństwie – na całe życie. Kochał pływać. I być stale w pobliżu wody. Jest jeszcze jedna rzecz, która go dogłębnie fascynuje. A z którą zetknął się już jako dziecko. To medytacja. Brzmi to tak, jakby Mayol był na co dzień człowiekiem bardzo spokojnym, wyciszonym i mało otwartym na kontakty towarzyskie. Nic bardziej błędnego. Bohater filmu Człowiek delfin to postać która wymyka się wszelkim stereotypom. Jacques wyrasta na wysokiego, postawnego i niezwykle przystojnego mężczyznę. Wygląda jak gwiazdor filmowy, w typie Clark’a Gable’a. Nic dziwnego, że cieszy się dużym zainteresowaniem kobiet. […]. Mayol umiał dobrze tylko kilka rzeczy, przede wszystkim pływać i obcować z morską fauną. Już w Azji zafascynowały go delfiny. Zatrudnia się więc w kolejnych seaquariach, gdzie karmi je i się nimi opiekuje. To dzięki nim Mayol zrozumiał, że umiejętność oraz tajemnica długiego przebywania głęboko pod wodą na jednym wdechu jest czymś, co łączy te ssaki z gatunkiem ludzkim. Zaczyna ćwiczyć nurkowanie podobne do delfiniego (naśladując gracje jej ruchów i precyzje schodzenia w głąb). Kiedy  dokłada treningi związane z wieloletnimi praktykami medytacji, nie tylko dla niego staje się jasne, że posiada dar, talent, umiejętność – niedostępną innym ludziom.

Dość powiedzieć, że stał się legendą free divingu. W 1976 roku – mając 49 lat – staje się pierwszym człowiekiem na świecie, który schodzi na głębokość 100 metrów na jednym oddechu!

 

 

Abstrahując od reszty jego biografii (m.in. tego, że odszedł sam, odbierając sobie życie, jak się zdaje m.in. z powodu samotności i tęsknoty: Mimo osiąganych sukcesów i zdobyciu światowej sławy nie odnalazł jednak szczęścia. Córka Mayola wspomina, że tuż przed śmiercią zaprosił bliskich do swojego domu na Elbie, co było dla niej niesamowicie smutnym przeżyciem. W rozmowie z przyjacielem wspominał, że zazdrościł mu domu, rodziny, psa i stwierdził, że właśnie to jest najważniejsze i o to powinien dbać. Córce wyznał, że po rozwodzie marzył o założeniu nowej rodziny, jednak śmierć Grety [zabitej przez napastnika, okradającego sklep, w którym wtedy znajdowala się z Mayolem] odebrała mu tę możliwość. Nie zamierzał ukrywać, że stał się samotny i nieszczęśliwy – cyt. za wp.pl), fascynuje jednakże jego stosunek do przyrody i więź z delfinami, o której mówił:

„Jest jakiś związek między człowiekiem a delfinem. Gdy schodzi pod wodę, nie jest rybą. Wstrzymuje powietrze jak ty czy ja. Oddycha, nabiera powietrza przed zanurzeniem i nurkuje“.

***

Kiedy słuchałam archiwalnych wypowiedzi Mayola zawartych w filmie, wypowiedzi nawiązujących w swojej wymowie do tych powyższych, w uszach dźwięczały mi zasygnalizowane na początku słowa z Rozmów duszy z Jezusem bł. M. Celeste Crostarosa.

W Rozmowie II Jezus mówił do niej:

Oblubienico moja, ty jesteś dla Mnie jak delfin, szczególny przyjaciel człowieka, który podąża za nim i przywołuje mu ryby do sieci. Tak samo ty, umiłowana przyjaciółko Boga-Człowieka, idziesz za Mną z miłosnym przywiązaniem, prowadząc dusze do sieci mojej łaski.

Oczywiście, Mayola odniesienie do delfinów nie miało być może takiego nacechowania duchowego, jak to, wyrażone przez mistyczkę. W obu widać jednak podkreślenie szczególnej, głębokiej bliskości między człowiekiem a delfinem, człowiekiem a przyrodą.

Duchowa córka M. Celeste, s. Giovanna Lauritano z klasztoru w Scala (Włochy), w artykule „Jesus and Celeste. The Gospels become life and life becomes the Gospels” (cytuję w tłumaczeniu za stroną przedsmaknieba.pl), w taki sposób interpretowała słowa Jezusa skierowane do założycielki:

Życiem delfinów jest fala, ich największą rozrywką jest wspinać się na nią… Jeśli morze jest spokojne i to jest czas ciszy na morzu, delfin szuka fal, płynąc tam gdzie one są, dlatego często można go zauważyć jak nurkuje i skacze jak akrobata w pobliżu okrętów. Nie rozumie niebezpieczeństwa, pragnie tylko wspiąć się na szczyt fali na kilka sekund, bo to pozwala mu wznieść się ponad morze i dotknąć płetwą nieba! Jest „piękny” i sympatyczny, dlatego – jak mówi Celeste – przyciąga wiele ryb do rybackich sieci. Czy to jest pułapka? Być może! Ale przenieśmy ten obraz na rzeczywistość duchowego „morza”…

Delfiny są to dusze, które zdecydowały się żyć „na grzbiecie fali” modlitwy, która jak trampolina, pozwala im wzbić się ponad wody codzienności, zaczerpnąć oddechem Nieba! A potem powracają do błękitnego morza z przyśpieszeniem wielkiego skoku i przez to przyciągają wiele ryb do sieci łaski Bożej. Pułapka miłości…

Będziesz łowić ludzi, powiedział Jezus, ale nie z wysokości łodzi, nie jesteście uprzywilejowani… Będziecie je łowić pływając z nimi, dzieląc ich trudy, słuchając ich radości, ich obaw, czyniąc swoimi ich pytania. Nie musicie czynić cudów ani zamęczać się poszukując nowych metod połowu. Ja trzymam sieci, Ja jestem Rybakiem. Wy rzućcie się w fale modlitwy…, a połów będzie obfity!

 

 

Pozostawiam Was z tą refleksją, dodając jeszcze na zakończenie krótkie podsumowanie.

Choć, jak mówi Psalm 8, będący zachwytem nad człowiekiem, to ludzi obdarzył Bóg władzą nad dziełami rąk swoich i wszystko złożył pod ich stopy: owce i bydło wszelakie, i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie, wszystko, co szlaki mórz przemierza, to nie ulega wątpliwości, że władza ta może oznaczać także (a czy nie przede wszystkim?) zapatrzenie się na cuda Bożego stworzenia, jego kontemplację, czerpania swego rodzaju mądrości (będącej jakimś śladem Boskiego działania) i przenoszenia jej na swoje życiowe doświadczenie? Koresponduje to z przeżywaną dzisiaj uroczystością Trójcy Przenajświętszej, której korelację ze stworzeniem wyraża piękna modlitwa papieża Franciszka, zamykająca encyklikę Laudato si:

Chrześcijańska modlitwa wraz ze stworzeniem

Chwalimy Cię, Ojcze, wraz ze wszystkimi stworzeniami,
które wyszły spod Twojej wszechmocnej ręki.
Twoje są i pełne są Twojej obecności i Twojej czułości.
Pochwalony bądź, Panie! Jezu, Synu Boży,
wszystko przez Ciebie zostało stworzone.
Kształtowałeś się w łonie Maryi,
stałeś się częścią tej ziemi i oglądałeś ten świat ludzkimi oczyma.
Dziś żyjesz w każdym stworzeniu w Twojej chwale Zmartwychwstałego.
Pochwalony bądź, Panie! Duchu Święty, który swoim światłem
kierujesz światem ku miłości Ojca i towarzyszysz jękom stworzenia,
Ty żyjesz także w naszych sercach, by nas pobudzać ku dobru.
Pochwalony bądź, Panie!
Panie Boże w Trójcy Jedyny, piękna Wspólnoto
nieskończonej miłości, naucz nas kontemplowania Ciebie
w pięknie wszechświata, gdzie wszystko mówi nam o Tobie.
Rozbudź nasze uwielbienie i wdzięczność za każdą istotę, którą stworzyłeś.
Obdarz nas łaską poczucia się wewnętrznie zjednoczonymi ze wszystkim, co istnieje.
Boże miłości, ukaż nam nasze miejsce w tym świecie jako narzędzi Twojej miłości
dla wszystkich istot tej ziemi, bo żadna z nich nie jest przez Ciebie zapomniana.

 

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu Człowiek delfin na rynku polskim: Against Gravity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.