Varia_

Niepowtarzalne wynalazki Ducha. Kilka słów o pingwinach, zebrach i… świętych?

Śląski Ogród Zoologiczny, w okolicy którego mieszkamy, świętował w sobotę z dwudniowym opóźnieniem Dzień Pingwina (na świecie obchodzony 25 kwietnia). Jako że nasz pierworodny od lat zafascynowany jest tymi czarno-białymi nielotami, postanowiliśmy wybrać się tam, by całą rodziną ucieszyć się ich widokiem, a przy okazji zobaczyć też innych mieszkańców chorzowskiego zoo: pocieszne lemury, majestatycznego tygrysa, pełne gracji żyfary i wiele innych.

Tak, natura ma rozmach. 17 gatunków pingwinów to nic w porównaniu chociażby do liczby gatunków ryb, których naliczono już około 30 tysięcy, a wiele pozostaje zdaniem naukowców nadal nieodkrytych. Jak dobrze wiemy, ta niesamowita różnorodność i wielkie bogactwo fauny są nie tylko domeną wód — ląd nie jest ubogim krewnym mórz i oceanów. Nasza planeta nieustannie udowadnia, że świat rządzi się prawem nadmiaru — jak gdyby nie wystarczyło jej kilka rodzajów istot skrzydlatych czy czworonożnych.

Parafrazując zdanie z Księgi Mądrości, można napisać, że z wielości i różnorodności stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę… Gdy obserwowałam wczoraj tę różnorodność na własne oczy, przypomniałam sobie słowa, które zdecydowanie zrobiły mi ostatni tydzień. To refleksja Raniero kard. Cantalamessy, którą podzielił się ze słuchaczami w czasie tegorocznych rekolekcji, które wygłosił w Wielkim Poście dla papieża i pracowników kurii rzymskiej:

Na początku nie wiemy, czym konkretnie jest świętość, której Bóg pragnie od każdego z nas; tylko Bóg ją zna i objawia nam stopniowo w miarę postępu na naszej drodze. Dlatego nie wystarczy mieć jasny program doskonałości, a następnie stopniowo go realizować. Nie ma identycznego modelu doskonałości dla każdego. Bóg nie tworzy świętych seriami, nie lubi klonowania. Każdy święty jest nowym, niepowtarzalnym wynalazkiem Ducha. Bóg może wymagać od jednego czegoś przeciwnego niż od drugiego. Wynika z tego, że aby osiągnąć świętość, człowiek nie może po prostu przestrzegać ogólnych zasad, które mają zastosowanie do wszystkich. Musi również zrozumieć, czego Bóg żąda od niego i tylko od niego.

Co ma piernik do wiatraka? Co ma pingwin do świętego? To, że świat, fauna i flora, i cały Kosmos są nacechowane niepowtarzalnością, którą sławi nie tylko Poetka:

Nic dwa razy się nie zdarza (…).

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,
nie ma dwóch po­dob­nych nocy,
dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,
dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy…

Przyroda pełna jest pełna przykładów tejże niepowtarzalności. Zebry, z których każda posiada unikalny wzór czarno-białych pasów, są tylko jednym z wielu.

A ludzie? Odróżniają ich od siebie nie tylko unikatowe odciski palców. Każdy z nas jest niepowtarzalny nie tylko na poziomie biologicznym, ale także duchowym. Co więcej, Duch, który zna wyjątkowość każdego z nas, ma dla nas oryginalną drogę do świętości. Tak, wszyscy idziemy po śladach Jezusa (to Jego mamy naśladować, On jest drogą), ale czasem niektórzy z nas zatrzymują się na przykładach kanonizowanych świętych, chcąc wejść w ich buty i podobnie jak oni iść do Pana. Oczywiście, przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, jak podpowiada jedna z modlitw eucharystycznych, ale myli się ten, kto uważa, że Duch nie może go poprowadzić po nowej ścieżce do zbawienia. Już u Izajasza czytamy:

Sprawię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze,
powiodę ich ścieżkami, których nie znają,
ciemności zmienię przed nimi w światło,
a wyboiste miejsca w równinę.
Oto są rzeczy, których dokonam
i nie zaniecham.

Cantalamessa tłumaczy, że na początku nikt z nas nie widzi wyraźnie tej drogi po której Duch chce nas poprowadzić, jesteśmy jak niewidomi: Na początku nie wiemy, czym konkretnie jest świętość, której Bóg pragnie od każdego z nas; tylko Bóg ją zna i objawia nam stopniowo w miarę postępu na naszej drodze. 

Bóg ma propozycję świętości dla każdego z nas, ale jej wersja jest dla wszystkich nieco inna. Słowa włoskiego kardynała właśnie dlatego brzmią w moich uszach jak pocieszająca obietnica: Nie ma identycznego modelu doskonałości dla każdego. Bóg nie tworzy świętych seriami, nie lubi klonowania. Każdy święty jest nowym, niepowtarzalnym wynalazkiem Ducha. Bóg może wymagać od jednego czegoś przeciwnego niż od drugiego.

Tak, choć modlitwa moich patronów mnie wspomaga, a ich przykład mnie inspiruje, dodaje mi pewności czy utwierdza w dobrym, to cieszę się, że nie muszę być ani ich kopią, ani kolnem, ale że Duch pisze w moim sercu niepowtarzalną historię relacji z Trójcą i ludźmi. Nie muszę się porównywać, nie muszę nikogo próbować doścignąć, nie muszę zazdrościć — Duch zna moje życie, moją historię, moje unikalne „duchowe DNA”, i wie, jak mnie prowadzić. Prowadzi mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swą chwałę… Co za piękna i pocieszająca perspektywa!

Wychodząc od wizyty w zoo, dotarłam do zachęty, by zo(o)baczyć w sobie potencjał duchowej niepowtarzalności (sic!). Wybaczcie ten przeskok (od pingwina do świętości). Tak czy inaczej puenta ma być taka, że Bóg ma rozmach, ma gest. Pisał o tym kiedyś w punkt Joseph kard. Ratzinger we Wprowadzeniu w chrześcijaństwo:

Chrystus to nieskończona rozrzutność samego Boga. (…) Nadmiar jest cechą Boga w  Jego dziele stworzenia: bo nie według miary oblicza Bóg swe dary, jak mówią ojcowie Kościoła. Obfitość ponad miarę jest zarazem właściwą postawą i formą historii zbawienia, która ostatecznie jest zdarzeniem zapierającym oddech, mianowicie że Bóg w niepojętej, wspaniałomyślnej rozrzutności nie tylko wszechświat, ale i samego Siebie wydał, aby ten pyłek jakim jest człowiek, doprowadzić do zbawienia.

Nie było moim celem zejść poprzez ten cytat na pole soteriologii. Wydał mi się on po prostu cenny i ważny na tyle, by go tu przytoczyć. Powtórzę zatem: Bóg ma rozmach, ma gest, a Jego Duch ma plan, ideę, pomysł na unikatowe wynalazki — ma pomysł na każdego i dla każdego z nas. Dobrze odkryć i opatentować swoją drogę z Bogiem i dzielić się nią z innymi, by także oni mogli otworzyć serce szerzej i  dostrzec, że są chciani, umiłowani, niezbędni i niepowtarzalni. Taka jest Boża miłość, dla której rozrzutność jest prawem, a namiar czymś jedynie wystarczającym. Puenta należy do Ratzingera, ale życie nią — do nas.

Jezus nie poskąpi nam duchowej obfitości. 22 kwietnia w ewangelii słyszeliśmy, że przyszedł po to, byśmy mieli życie w obfitości; także w dzisiejszej ewangelii V niedzieli wielkanocnej przypomina: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.