Znieczuleni na umieranie?
Przyczyn procesu zobojętnienia ludzi na śmierć jest kilka. To m.in. postępująca tabuizacja dotycząca kwestii tejże, zmiana modelu rodziny (coraz mniej wielopokoleniowych familii mieszkających w jednym domu, w którym następstwo pokoleń dokonuje się na oczach dzieci, a choroba i odchodzenie bliskich są namacalne), laicyzacja. Można do nich zaliczyć również brutalizację rozrywek dostrzegalną zwłaszcza w grach komputerowych, w których często cyberkrew leje się hektolitrami, a trup ścieli się gęsto.
Wydawało się przez moment, że nową wrażliwość na śmierć wzbudzi w nas pandemia. Szczególnie pierwsze jej tygodnie i miesiące wypełnione były w mediach obrazami ludzi odchodzących samotnie, bez bliskich, którzy nie mogli zostać wpuszczeni do szpitali zakaźnych, jednoimiennych. Ich dłonie zamiast krewnych trzymali przemęczeni do granic sił lekarze, pielęgniarki… Te ujęcia wzruszały, wyciskały łzy, generowały współczucie. Epidemia koronawirusa w wielu ludziach wzbudziła jednak jeszcze większy strach przed śmiercią niż metarefleksję nad odchodzeniem albo wrażliwość na ból. Ból zarówno tych, którzy doświadczyli zakażenia, jak i tych, którzy w jego wyniku stracili swoich rodziców, małżonków czy dzieci.
Pandemiczne memento mori przeminęło już raczej z wiatrem.
Gdy wygasała pandemia, wybuchnął inny pożar – dramatyczne wydarzenia związane z wojną w Ukrainie. Od niemal dwóch lat z serwisów informacyjnych nie znikają doniesienia o kolejnych ofiarach tej pożogi wywołanej przez Rosję, komunikaty o zbrodniach, brutalności, torturach, porwaniach… Do nich doszły ponad trzy tygodnie temu te z Izraela i Strefy Gazy. A to nie jedyne konflikty toczące się na świecie, konflikty, których ostatecznym skutkiem jest śmierć ludzi.
Czy te wszystkie informacje o śmierci jeszcze nas poruszają? Czy w ferworze codziennego skrolowania mediów społecznościowych śmierć jakoś przedziwnie wkomponowuje się nam między reklamy, zdjęcia z wakacji, memy, słitfocie i inne internetowe treści? Czy prasowe nagłówki robią na nas jeszcze jakiekolwiek wrażenie? To tylko kilka z morza leadów, które mają przyciągnąć uwagę czytelników serwisów informacyjnych czy dzienników:
* Katastrofa kolejowa. Nie żyje co najmniej 10 osób, 25 jest rannych.
* Tragedia w Kazachstanie. Liczba ofiar wciąż rośnie.
* Strefa Gazy: od początku wojny z Izraelem zginęło 7703 Palestyńczyków, w tym blisko 3,6 tys. dzieci.
* W okupowanej Wołonowasze w obwodzie donieckim zastrzelono dziewięć osób.
Próbując szukać odpowiedzi na postawione wyżej pytanie, nie mogę nie zacytować fragmentu wiersza Zbigniewa Herberta pt. Pan Cogito czyta gazetę:
Na pierwszej stronie
meldunek o zabiciu 120 żołnierzywojna trwała długo
można się przyzwyczaić[…]120 poległych
daremnie szukać na mapie
zbyt wielka odległość
pokrywa ich jak dżunglanie przemawiają do wyobraźni jest ich za dużo
cyfra zero na końcu
przemienia ich w abstrakcję
temat do rozmyślania:
arytmetyka współczucia
„Arytmetyka współczucia” jest sprzeczna z prawami matematyki. A z prawami serca?
W kontekście zbliżających się dni: 1 i 2 listopada, może warto zrobić kilka arytmetycznych działań, sprawdzić wrażliwość serca, wyliczyć coś z napisanych przez życie (i śmierć) zadań tekstowych i odrobić zadanie domowe z refleksji nad przemijaniem?
Jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że żyjesz. Pomyśl o tym, że już nie wszyscy są w takiej sytuacji jak ty; pomyśl, że za chwilę ktoś ją bezpowrotnie straci, bo jego tętnicę przeszyje kula, bomba spadnie na dom, w którym się ukrywa, potrąci go samochód albo jego serce po wielu latach rytmicznego bicia odmówi już dalszego posłuszeństwa. Nie piszę o tym dlatego, żeby straszyć. Raczej po to, by zachęcić, żeby nie skrolować z przyzwyczajeniem nie tylko wiadomości ze świata, ale także czy nawet przede wszystkim życia. Gdy staniemy nad grobami bliskich, nie tylko obejmijmy ich modlitwą, ale także zacznijmy na nowo cenić każdy dzień, każdą chwilę z tymi, którzy są nam drodzy. Dziękujmy za zdrowie, za to, co mamy, a czego często nie doceniamy. Nie skrolujmy życia, ale żyjmy: kochajmy, miejmy czas być dla kogoś z całą swoją uwagą, dawać obecność, słuchać, oderwać wzrok od ekranu, a spojrzeć komuś w oczy…



