Zapomniana noc
Jest takie miejsce w Jerozolimie, w którym, gdy minęły już emocje ostatniej wieczerzy i moment modlitwy w ogrodzie Gethsemani, gdy dokonało się już pojmanie, gdy przebrzmiały słowa pierwszych przesłuchań, umieszczono Jezusa. To podziemia, nad którymi dziś znajduje się niewielki kościół pw. św. Piotra (in Gallicantu). To właśnie takie wezwanie wybrano dla tej świątyni, ponieważ to tam Piotr wyparł się Jezusa, tam również gorzko po tym zaparciu się zapłakał, gdy posłyszał pianie koguta…
Z górnej części kościoła można wąskimi schodami przejść do jego kaplicy dolnej, ale ich stopnie prowadzą jeszcze niżej – do położonych na ostatnim poziomie lochów. To najpewniej w tych ciemnych, zimnych pomieszczeniach zbudowanych z grubych murów przetrzymywano Jezusa w noc z czwartku na piątek. W ostatnią noc Jego ziemskiego życia.
Dziś na umieszczonym tam pulpicie można przeczytać w różnych językach tekst Psalmu 88:
Panie, mój Boże, wołam do Ciebie we dnie,
żalę się przed Tobą w nocy.
Niech dotrze do Ciebie moja modlitwa,
nakłoń ucha na moje wołanie.
Bo moja dusza nieszczęściem jest przepełniona,
a życie moje zbliża się do Otchłani.
Zaliczono mnie do grona idących do grobu,
stałem się jak mąż pozbawiony siły.
Między zmarłymi jest moje posłanie,
tak jak poległych, którzy leżą w grobach,
O których Ty już więcej nie pamiętasz,
nad którymi nie roztaczasz już opieki.
Strąciłeś mnie w otchłań najgłębszą,
w mrok i przepaść.
Twój gniew mnie przygniata,
spiętrzyły się nade mną jego fale.
Odsunąłeś ode mnie wszystkich przyjaciół,
wzbudziłeś w nich do mnie odrazę,
znalazłem się w więzieniu bez wyjścia.
Moje oczy słabną w nieszczęściu,
każdego dnia wołam do Ciebie, Panie,
ręce do Ciebie wyciągam.
Czy uczynisz cud dla umarłych?
Czy wstaną cienie, by wielbić Ciebie?
Czy to w grobach sławi się Twoją łaskę,
a wierność Twoją w miejscu zagłady?
Czy Twoje cuda widzi się w ciemnościach,
a sprawiedliwość w krainie zapomnienia?
A ja wołam do Ciebie, Panie,
niech nad ranem dotrze do Ciebie moja modlitwa
Czemu odrzucasz mnie, Panie,
i ukrywasz swoje oblicze przede mną?
Cierpię biedę i od młodości stoję na progu śmierci,
dźwigałem Twoją grozę i osłabłem.
Przewalił się nade mną płomień Twego gniewu
i złamały mnie Twoje groźby.
Zewsząd mnie otoczyły jak fale powodzi
i topią mnie w jednym momencie.
Odsunąłeś ode mnie przyjaciół i towarzyszy,
tylko ciemności mieszkają ze mną.
Otchłań najgłębsza, mrok, przepaść, osamotnienie, więzienie bez wyjścia, cierpienie, ciemność, kraina zapomnienia, groza, bycie na progu śmierci. Te i inne określenia, które znajdujemy w psalmie, oddają tylko w drobnej części to, co mogło wypełniać tej szczególnej nocy serce Jezusa: lęk, samotność, ból, ale też oddanie się Ojcu, który był z Nim, gdy został opuszczony przez uczniów, gdy po ludzku był sam…
Nie był On ani pierwszym, ani ostatnim skazańcem w historii, który wiedział, że zbliżał się moment Jego śmierci. Przed Nim i po Nim kobiety i mężczyźni, dorośli i młodzi, starcy i dzieci w więzieniach, obozach i wielu innych miejscach represji przeżywali taką „ostatnią noc”. Wiedzieli bądź przeczuwali, że za kilka godzin, że następnego dnia – może o poranku, może o zachodzie słońca wyrok zostanie wykonany, ich życie przerwane…
A jednak był to Skazaniec wyjątkowy: Światłość świata zamknięta w ciemności lochu; Prawda oskarżana o bluźnierstwo; Baranek na rzeź przeznaczony; Miłość w rękach nienawistnych oprawców; Wierność, która została zdradzona; Mistrz, którego się wyparto; Najpiękniejszy z synów ludzkich, którego nieludzko oszpecono; Syn Ojca, którego „uznaliśmy Go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego”. Jezus.
Wspomnijmy dziś, w Wielki Czwartek, nie tylko „ostatnią wieczerzę”, ale także tę „ostatnią noc”. Zanurzmy się w ciemności, w której umieszczono Jezusa – naszą światłość. Wejdźmy z Nim w tę noc. Bądźmy z Nim. Czuwajmy.





